Skąd wiesz,
że Excel przestał wystarczać
w produkcji

Jest środa rano. Spotkanie produkcyjne zaczyna się jak zwykle. Na stole leży raport z poprzedniego dnia.
Liczby się zgadzają. Plan został wykonany w określonym procencie. Widać przestoje, widać odchylenia.
Ktoś z zespołu mówi, że największy problem był na jednej z linii. Ktoś inny dodaje, że to już kolejny raz w tym tygodniu.
Pojawia się pytanie dlaczego?

1. Dane są w różnych miejscach. 

I tu zaczyna się moment, który większość dyrektorów produkcji zna bardzo dobrze. Każdy ma jakąś część odpowiedzi.

Każdy ma jakąś część odpowiedzi. Brygadzista pamięta sytuację z hali. Planista ma swoje dane. Ktoś sprawdza coś w Excelu. Ktoś wraca do notatek. Po kilku minutach powstaje wersja wydarzeń, która brzmi sensownie. Podejmowana jest decyzja, co zrobić dalej. Spotkanie się kończy. Produkcja rusza.


2. Decyzje po fakcie. 

I wszystko wygląda tak, jakby działało. Tylko, że jest jeden problem. Ta decyzja została podjęta na podstawie tego, co wydarzyło się wczoraj.

W większości firm produkcyjnych to jest standardowy sposób pracy. Dane są dostępne, raporty istnieją, ludzie wiedzą co robią. I przez długi czas to wystarcza. Excel w tym układzie nie jest problemem. Wręcz przeciwnie. Jest jednym z powodów, dla których wszystko działa. Pozwala szybko zebrać dane, coś policzyć, coś porównać. Dlatego nikt nie myśli o tym, żeby z niego rezygnować.

3. Bardzo skomplikowane pliki Excel.

Problem zaczyna się dużo później. Nie wtedy, gdy Excel przestaje działać. Tylko wtedy, gdy zaczyna wymagać coraz więcej pracy, żeby utrzymać ten sam poziom kontroli.

Na początku to są drobne rzeczy. Ktoś dopisuje kolejną kolumnę. Ktoś tworzy własny plik, bo potrzebuje innego widoku danych. Ktoś zaczyna ręcznie poprawiać wartości, bo coś się nie zgadza. Z czasem tych plików jest więcej. Dane zaczynają krążyć między ludźmi. Pojawiają się różne wersje tego samego raportu. W którymś momencie pojawia się osoba, która zaczyna to wszystko spinać. To ona zbiera dane z produkcji, z Excela, z ERP, z notatek. To ona tworzy jeden raport, który trafia na spotkanie. Dopóki ta osoba daje radę, system działa. Z zewnątrz wszystko wygląda poprawnie. Są liczby, są raporty, są decyzje. Tylko że pod spodem zaczyna się zmieniać jedna rzecz, która ma ogromne znaczenie.


4. Przygotowanie raportów
w plikach Excel wymaga coraz więcej
czasu i zasobów. 

Raport powstaje po zmianie albo następnego dnia. Analiza zajmuje kolejne godziny. Decyzja zapada wtedy, kiedy sytuacja na hali już dawno się zmieniła. Produkcja działa w czasie rzeczywistym. Dane nie.

Na początku to nie boli. Doświadczenie zespołu pozwala nadrobić brak bieżących informacji. Ludzie wiedzą, co się zwykle dzieje, potrafią przewidzieć pewne rzeczy. Ale wraz ze wzrostem skali ta przewaga zaczyna się zmniejszać. Pojawia się więcej zmiennych. Więcej produktów, więcej zleceń, więcej zmian. Każda decyzja ma coraz większy wpływ na wynik.

I wtedy zaczyna być widać coś, czego wcześniej nie było. Problemy są widoczne, ale ich przyczyny już nie.


5. Utrudniona analiza powodów
występowania problemów na produkcji.

Widać, że wydajność spada. Widać, że pojawiają się przestoje. Widać, że plan się nie spina.

Ale gdy ktoś próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego, okazuje się, że trzeba najpierw zebrać dane z kilku miejsc, porównać je, sprawdzić. To zajmuje czas. Czas, którego zwykle nie ma. W międzyczasie produkcja idzie dalej.


6. Brak danych w czasie rzeczywistym.

To jest moment, w którym Excel przestaje być narzędziem, które daje kontrolę, a zaczyna być elementem, który tę kontrolę opóźnia.

Nie dlatego, że jest źle używany. Tylko dlatego, że został zaprojektowany do pracy na danych, które są już zebrane, a nie na danych, które powstają w trakcie procesu. To samo widać przy planowaniu. Na początku planowanie opiera się głównie na doświadczeniu. I to działa. Ludzie znają proces, wiedzą gdzie są ograniczenia, potrafią oszacować czasy. Jednak przy większej skali zaczyna brakować twardych danych, które pozwalają porównywać zmiany, produkty, rzeczywiste czasy wykonania. Wtedy planowanie przestaje być powtarzalne. Coraz więcej rzeczy trzeba korygować na bieżąco, często na podstawie niepełnego obrazu. I to jest moment, w którym wiele firm zaczyna zadawać sobie to samo pytanie.

Czy da się zarządzać produkcją inaczej?

Nie szybciej raportować. Nie lepiej używać Excela. Tylko mieć dostęp do informacji wtedy, kiedy coś się dzieje, a nie wtedy, kiedy już się wydarzyło.

W praktyce ten moment wygląda różnie.

W jednych firmach pojawia się przy wzroście. Organizacja przestaje działać intuicyjnie i potrzebuje mierzalności. W innych przy przeciążeniu. Zespół spędza coraz więcej czasu na zbieraniu danych, a coraz mniej na ich wykorzystaniu. W jeszcze innych przy jakości danych. Pojawiają się błędy, rozbieżności i brak zaufania do liczb.


Ale w każdym przypadku punkt wspólny
jest ten sam. Dane przestają wspierać decyzje.

Jeśli w tym momencie zatrzymasz się i spojrzysz na swój proces, zwykle okazuje się, że problem nie leży w narzędziu. Leży w tym, jak dane przepływają przez organizację. Skąd są zbierane. Ile czasu zajmuje ich przygotowanie. Kiedy trafiają do osób, które muszą podjąć decyzję. To jest moment, w którym warto to przeanalizować na spokojnie, na własnym przykładzie.

Możemy to zrobić razem, patrząc na Twoją produkcję i Twój sposób pracy. Zobaczymy, gdzie dziś uciekają informacje i co realnie można poprawić. Bo na końcu i tak wszystko sprowadza się do jednego. Produkcja dzieje się tu i teraz. Jeśli dane za nią nie nadążają, prędzej czy później przestają być narzędziem do zarządzania, a zaczynają być tylko zapisem tego, co już było.

I to jest moment, w którym większość firm zaczyna myśleć o zmianie.

Nie o technologii.
Tylko o sposobie podejmowania decyzji.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak można to sprawdzić w praktyce, bez ryzyka i bez dużego wdrożenia, możemy zacząć od pilotażu na jednej linii albo wybranym obszarze, zobaczysz realne dane z procesu i realne miejsca, w których powstają straty i to wszystko w jeden tydzień, bez zatrzymywania produkcji.


Simpligo sp. z o.o.
02-595 Warszawa
ul. Puławska 77/U5
 
NIP 521 412 4877
KRS 0001181988
REGON 542213897